Cześć, nazywam się Erik Lachký i jestem współzałożycielem marki Mitochondriak®. To osobista historia o tym, jak światło słoneczne, grounding, chodzenie boso i obuwie barefoot stopniowo zmieniły moje samopoczucie, sen, sposób poruszania się oraz codzienne decyzje.
- Co skłoniło mnie do spędzania większej ilości czasu na zewnątrz i obserwowania wpływu naturalnego światła.
- Jak zacząłem chodzić boso, praktykować grounding i zmieniać sposób poruszania się.
- Dlaczego przeszedłem z klasycznego obuwia na buty barefoot.
- Jak ograniczenie niebieskiego światła wieczorem wpłynęło na mój sen i poranki.
- Jak praca zmianowa doprowadziła mnie do stworzenia uziemionego obuwia z przewodzącą podeszwą.
- Jak wyglądały moje początki?
- Kiedy zrozumiałem znaczenie światła i otoczenia?
- Jak doszedłem do groundingu i barefoot?
- Jak zmiana światła wieczorem wpłynęła na mój sen?
- Co musiałem zmienić po szkole i podczas pracy zmianowej?
- Dlaczego zacząłem rozwijać uziemione obuwie barefoot?
- Co dała mi ta droga?
- Najczęstsze pytania o mój styl życia
Jak wyglądały moje początki?
Jak wielu młodych ludzi nie wyobrażałem sobie dnia bez komputera, telewizora ani telefonu. Spędzałem długie godziny w mediach społecznościowych, oglądałem seriale i stale dostarczałem mózgowi kolejne bodźce. Jednocześnie dużo trenowałem, dlatego przez długi czas uważałem swój tryb życia za zdrowy.
Uprawiałem fitness, gimnastykę, parkour i street workout. Ruchu mi nie brakowało, ale wszystko robiłem z dziecięcym entuzjazmem i bez większej refleksji nad regeneracją, techniką czy granicami organizmu.
Z czasem doprowadziło to do kilku poważniejszych urazów. Zdarzały się złamania, zwichnięcia, rozbita głowa i mniejsze kontuzje, które wtedy traktowałem niemal jak naturalną część aktywnego życia.
Jako nastolatek regenerowałem się stosunkowo szybko, ale taki styl życia pozostawił ślady. Stopniowo pojawiały się:
- bóle stawów podczas sportu i zwykłego poruszania się,
- bóle głowy, których przyczyny nie analizowałem głębiej,
- problemy z zasypianiem po wielogodzinnym patrzeniu w ekrany,
- nocne wybudzenia i trudne poranki,
- spadki energii mimo regularnego treningu.
Są to problemy, z którymi zmaga się dziś ogromna część społeczeństwa. Wiele osób zaczyna traktować je jako normalność, ponieważ podobne doświadczenia widzi u niemal wszystkich wokół siebie.
Dopóki wszyscy wokół śpią źle, są zmęczeni i coś ich boli, łatwo uwierzyć, że właśnie tak wygląda normalne dorosłe życie.
Kiedy zrozumiałem znaczenie światła i otoczenia?
Pierwszym impulsem nie był produkt, suplement ani skomplikowany protokół, lecz zwykły powrót na zewnątrz. Gdy zacząłem spędzać więcej czasu w naturalnym świetle, poruszać się przy rzece i obserwować własne samopoczucie, zauważyłem różnicę, której nie potrafiłem już ignorować.
Wpływ środowiska na życie intuicyjnie czułem od dawna, ale wcześniej nie przywiązywałem do niego większej wagi. Zmiana nastąpiła podczas pandemii, kiedy zamknięto szkoły i niemal całe moje codzienne życie przeniosło się do mieszkania.
Byłem wtedy uczniem kończącym szkołę średnią. Najpierw nauka zdalna miała potrwać tydzień, później miesiąc, a ostatecznie objęła niemal cały rok szkolny.
Pierwsze dni minęły szybko. Gdy jednak dni zamieniły się w tygodnie, zacząłem czuć, że czegoś mi brakuje. Mieszkałem w bloku, więc nie miałem nawet ogrodu, do którego mógłbym po prostu wyjść.
Kiedy przyszły pierwsze wiosenne dni, zacząłem częściej siadać na balkonie. Odrabiałem tam lekcje albo po prostu spędzałem chwilę na świeżym powietrzu. Zacząłem czuć się lepiej i ten niewielki impuls zachęcił mnie do kolejnego kroku.
Co wydarzyło się podczas pierwszego wyjazdu nad rzekę?
Pojechałem nad rzekę kilka kilometrów od domu i spędziłem tam kilka godzin na ruchu, świeżym powietrzu oraz słońcu. Dzień zakończyłem wejściem do chłodnej wody, a do domu wróciłem przy zachodzącym słońcu. Następnego dnia czułem się znacznie lepiej niż wcześniej.
Był marzec, pogoda była zaskakująco przyjemna, a wokół nie było nikogo. Zacząłem trenować salta i przewroty, ponieważ wcześniej regularnie chodziłem na gimnastykę i bardzo brakowało mi takiego ruchu.
Czas minął szybko. Na koniec wszedłem do rzeki, aby się ochłodzić, a kiedy słońce znalazło się nisko nad horyzontem, wróciłem do domu.
Następnego dnia zauważyłem wyraźną różnicę w samopoczuciu. To zmotywowało mnie, aby ponownie wyjść do natury. Z jednego wyjazdu powstała rutyna. Zacząłem jeździć nad rzekę rowerem, chodzić na długie spacery i spędzać na zewnątrz każdą możliwą chwilę.
Szczególnie w słoneczne dni czułem przypływ energii. Zmieniała się moja koncentracja, sposób myślenia i postrzeganie otoczenia. Czasami wybierałem się na kilkugodzinne spacery nawet kilka razy dziennie.
Dlaczego zainteresowałem się światłem i mitochondriami?
Własne doświadczenie sprawiło, że zacząłem szukać mechanizmu. Czytałem o świetle, mitochondriach, rytmie dobowym i elektromagnetyzmie. To, co początkowo było tylko odczuciem, zaczęło układać się w większą biologiczną całość.
Pierwszym realnym bodźcem, który rozpoczął moją zmianę, było naturalne światło słoneczne. Stopniowo się do niego adaptowałem poprzez regularne przebywanie na zewnątrz.
Momentem przełomowym było lato, kiedy po raz pierwszy w życiu nie spaliłem się na słońcu. Wcześniej niemal każde lato kończyło się przynajmniej jednym poważnym oparzeniem. Większość czasu spędzałem w pomieszczeniach, a później nagle wystawiałem nieprzygotowaną skórę na cały dzień intensywnego słońca.
Zrozumiałem wtedy, że regularność i stopniowa adaptacja mają ogromne znaczenie. Organizm nie funkcjonuje w oderwaniu od pór roku. Potrzebuje kolejnych sygnałów środowiskowych, a nie gwałtownego przeskoku z wielomiesięcznego życia w pomieszczeniu do całego dnia na letnim słońcu.
- naturalne światło zaraz po przebudzeniu, gdy tylko było dostępne,
- regularne przebywanie na zewnątrz zamiast jednorazowych zrywów,
- ruch w naturalnym środowisku,
- stopniowa adaptacja do słońca, chłodu i kontaktu z ziemią,
- obserwowanie reakcji własnego organizmu.
Jak doszedłem do groundingu i barefoot?
Grounding rozpocząłem najprościej, jak się dało: podczas spacerów zdejmowałem buty i chodziłem boso po trawie. Nie traktowałem tego jak skomplikowanego protokołu. Chciałem regularnie czuć podłoże i obserwować, jak zmienia się praca moich stóp oraz całego ciała.
Mimo że rozumiałem już znaczenie słońca, nadal sporadycznie zmagałem się z bólem kolan. Czułem, że nie musi on wynikać wyłącznie z dawnych urazów.
O groundingu słyszałem wcześniej, głównie od mojego brata Jaroslava Lachkého. Nigdy jednak nie praktykowałem go regularnie i przez dłuższy czas.
Postanowiłem więc połączyć spacery w naturze ze świadomym kontaktem z ziemią. Kiedy tylko szedłem po trawie, zdejmowałem buty i po prostu cieszyłem się tym uczuciem.
Co zauważyłem w sposobie chodzenia?
Zacząłem dostrzegać, że moje stopy naturalnie obracały się na zewnątrz. Chodząc boso, mogłem lepiej obserwować ustawienie stóp, rozłożenie ciężaru i kierunek palców. Świadomie ustawiałem stopy bardziej równolegle, a mój sposób poruszania się stopniowo się zmieniał.
Doszedłem do wniosku, że niewłaściwy wzorzec chodu może być jednym z czynników związanych z moimi dolegliwościami. Chodzenie boso pozwoliło mi poczuć ruch, który wcześniej był tłumiony przez grubą i sztywną podeszwę.
Im częściej chodziłem boso, tym wyraźniej widziałem, że potrzebuję również innych butów na sytuacje, w których całkowite zdjęcie obuwia nie jest możliwe.
Dlaczego przeszedłem na obuwie barefoot?
Klasyczne buty z grubą podeszwą nie pozwalały mi zachować sposobu poruszania się, którego uczyłem się podczas chodzenia boso. Problem był najbardziej odczuwalny podczas biegania, kiedy trudno stale kontrolować ustawienie każdej stopy.
Po przejściu na barefoot moja postawa i chód zaczęły zmieniać się bardziej naturalnie, bez ciągłego myślenia o każdym kroku.
Początek nie był łatwy. Mięśnie stóp i nóg pracowały intensywniej, ponieważ wcześniej część ich pracy przejmowała sztywna konstrukcja klasycznych butów. Pojawiała się większa bolesność mięśniowa, dlatego adaptacja wymagała czasu.
Stopniowo ciało przyzwyczaiło się do nowego sposobu poruszania. W codziennym chodzeniu, długim staniu i bieganiu zacząłem czuć się lepiej, a przewlekłe problemy praktycznie przestały być częścią mojego zwykłego dnia.
Nie oznacza to, że nigdy nic mnie nie boli. Jeśli przesadzę, źle ocenię ruch albo przekroczę własne granice, ciało nadal daje mi sygnał. Różnica polega na tym, że ból przestał być czymś, co stale towarzyszy zwykłemu poruszaniu się.
Jak zmiana światła wieczorem wpłynęła na mój sen?
Jedną z najszybciej odczuwalnych zmian było ograniczenie światła niebieskiego po zachodzie słońca. Najpierw przestałem zasypiać przy ekranie, ograniczyłem jasne oświetlenie i zacząłem spać w ciemności. Następnie wprowadziłem wieczorne okulary blokujące światło niebieskie.
Jako nastolatek często zasypiałem przy włączonym telewizorze albo serialu na laptopie. Zastanawiałem się, dlaczego nie mogę zasnąć, czemu czasami trwa to godzinę lub dłużej, dlaczego budzę się w nocy i rano jestem nie do życia.
Nie znałem wtedy pojęcia rytmu dobowego. Nikt w moim otoczeniu o nim nie mówił. Dopiero gdy Jaroslav zaczął zgłębiać temat światła, mitochondriów i biologicznych zegarów, zacząłem rozumieć, że problem może zaczynać się znacznie wcześniej niż w momencie położenia głowy na poduszce.
Jakie były moje pierwsze kroki wieczorem?
Przed snem wyłączałem ekrany, ograniczałem zbędne oświetlenie i starałem się spać w pełnej ciemności. Usuwałem z najbliższego otoczenia niepotrzebną elektronikę, aby sypialnia ponownie stała się miejscem snu, a nie kolejnym centrum rozrywki.
Kolejnym ważnym krokiem było noszenie wieczorem okularów blokujących światło niebieskie.
W moim przypadku efekty pojawiły się szybko. Po kilku dniach łatwiej zasypiałem, przestałem się regularnie wybudzać, a poranki stały się znacznie prostsze.
To jest moje osobiste doświadczenie, a nie obietnica identycznego rezultatu dla każdej osoby. Pokazało mi jednak, jak silnym sygnałem biologicznym jest środowisko świetlne.
Co zmieniłem o poranku?
Zamiast zaczynać dzień od telefonu, starałem się jako pierwsze zobaczyć naturalne światło. Wychodziłem choćby na minutę lub dwie na balkon. Gdy słońce było już nad horyzontem, jego światło stawało się pierwszym wyraźnym sygnałem nowego dnia.
Zimą było to trudniejsze, ponieważ często wstawałem przed wschodem słońca. Właśnie wtedy kupiłem pierwszą czerwoną żarówkę i zamontowałem ją w lampce na biurku.
Gdy budziłem się jeszcze w ciemności, korzystałem najpierw z delikatnego czerwonego światła. Nie chciałem rozpoczynać dnia od zimnego białego LED, które w jednej chwili zalewa oczy wysoką jasnością.
Czerwone światło nie zastępowało słońca. Stanowiło jedynie łagodniejsze rozwiązanie do czasu, gdy naturalne światło stało się dostępne.
Aktualne rozwiązania do takiego zastosowania znajdziesz w kategorii czerwonego oświetlenia wnętrz Mitochondriak®.
Co musiałem zmienić po szkole i podczas pracy zmianowej?
Po zakończeniu szkoły zmieniły się moje obowiązki, rytm dnia i środowisko. Pracowałem w hali bez naturalnego światła, byłem otoczony technologią i pracowałem również na nocne zmiany. To zmusiło mnie do jeszcze dokładniejszej ochrony snu oraz świadomego korzystania ze światła.
Coraz mocniej odczuwałem, jak bardzo potrzebuję kontaktu z naturą. Środowisko pracy było przeciwieństwem miejsca, w którym czułem się najlepiej.
Gdy nie pracowałem w nocy, maksymalnie optymalizowałem wieczory i sen. Klasyczne oświetlenie LED w domu wymieniłem na czerwone żarówki bez migotania. Wieczorem nosiłem okulary blokujące światło niebieskie, nawet jeśli wychodziłem ze znajomymi.
Ekrany ograniczałem do niezbędnego minimum i korzystałem z filtrów zmniejszających emisję niebieskiego światła oraz temperaturę barwową obrazu.
W sypialni nie trzymałem podczas snu niepotrzebnej elektroniki. Telefon służył mi maksymalnie jako budzik, pozostawał w trybie samolotowym i znajdował się w większej odległości.
Co robiłem, gdy wstawałem przed słońcem?
W ciemne poranki korzystałem najpierw z czerwonego oświetlenia, a później również z panelu RED i NIR. Panel nie zastępował prawdziwego wschodu słońca, lecz dawał mi dodatkowe światło w okresie, gdy naturalne poranne słońce nie było jeszcze dostępne.
Gdy pracowałem na poranną zmianę, przez większą część roku wychodziłem z domu przed wschodem. Zacząłem więc wykorzystywać również panel do terapii światłem czerwonym i NIR.
W ciągu dnia, gdy tylko pojawiała się możliwość, wychodziłem choć na chwilę na zewnątrz. Najlepiej czułem się wtedy, gdy mogłem połączyć naturalne światło z kontaktem stóp z ziemią.
Dlaczego zacząłem rozwijać uziemione obuwie barefoot?
Potrzebowałem rozwiązania, które pozwoli mi zachować naturalny kształt i pracę stopy, a jednocześnie umożliwi przewodzący kontakt z podłożem bez zdejmowania butów. Zwykłe obuwie barefoot rozwiązywało część problemu, ale jego podeszwa nadal izolowała mnie od ziemi.
Z uziemianiem w ciągu dnia bywało trudno. Nie zawsze mogłem odejść w bezpieczne miejsce, zdjąć buty i stanąć boso na naturalnym podłożu.
Wiedziałem, że przewodzące buty są technicznie możliwe. Już w szkole średniej eksperymentowałem z miedzianym drutem i miedzianą tkaniną. Takie rozwiązania działały jednak bardziej jak prototyp niż wygodne obuwie do codziennego noszenia.
Stopniowo przechodziłem od miedzianych przewodów do nitów i kolejnych materiałów. W końcu dotarłem do grafenu, który można zintegrować z konstrukcją podeszwy.
Możliwość połączenia grafenu z podeszwą bardzo mnie zafascynowała. Rozpoczęły się długie poszukiwania odpowiedniego rozwiązania konstrukcyjnego i producenta, który potrafiłby je wykonać.
Kiedy powstały pierwsze uziemione buty barefoot Mitochondriak®, natychmiast włączyłem je do codziennego życia.
Dzięki przewodzącej podeszwie mogę zachować kontakt elektryczny z odpowiednim naturalnym podłożem również wtedy, gdy nie mogę chodzić całkowicie boso. Nadal jednak uważam, że gdy tylko warunki na to pozwalają, bezpośrednie chodzenie boso pozostaje najprostszą formą kontaktu z ziemią.
Więcej o biologicznym połączeniu światła, elektronów i produkcji energii przeczytasz również w artykule uziemienie, światło i bardziej efektywna produkcja ATP.
Co dała mi ta droga?
Najważniejszą zmianą było zrozumienie, że zdrowie nie powstaje wyłącznie na siłowni, w kuchni ani w apteczce. Organizm stale reaguje na światło, ciemność, temperaturę, podłoże, porę dnia, ruch oraz środowisko elektromagnetyczne.
Wierzę, że udało mi się choć częściowo pokazać, co doprowadziło mnie do stylu życia, jaki prowadzę dziś.
Doświadczenia te nauczyły mnie przede wszystkim, że współczesny człowiek żyje w ogromnym oderwaniu od środowiska, w którym ewolucyjnie powstał, a następnie uważa ten stan za normalny.
Kiedy ktoś słyszy o chodzeniu boso, znaczeniu słońca albo wpływie sztucznego światła, często kojarzy to z ezoteryką. Rozumiem taką reakcję. Jeżeli przez całe życie słyszymy wyłącznie jedną narrację, wszystko, co jej nie odpowiada, zaczyna brzmieć obco.
Jeżeli wszędzie słyszymy, że słońce jest wyłącznie niebezpieczne, ekrany nie mają znaczenia, a sztuczne środowisko elektromagnetyczne nie wpływa na organizm, po pewnym czasie zaczynamy uznawać to za jedyny dopuszczalny sposób myślenia.
Wraz z moim bratem myślimy podobnie. Dlatego stworzyliśmy markę Mitochondriak®, aby dostarczać ludziom proste narzędzia poprawiające jakość środowiska, ale przede wszystkim pomagać im zrozumieć, co znajduje się pod powierzchnią codziennych nawyków.
Tym, co najważniejsze, pozostaje natura. Jej rytm, światło, ciemność, elektrony, temperatura i mechanizmy biologiczne kształtowały życie na długo przed pojawieniem się ekranów, butów z izolującą podeszwą i białych lamp LED.
Co znaczy żyć jak Mitochondriak?
Nie chodzi o kupowanie każdego produktu ani o idealny styl życia. Chodzi o rozumienie sygnałów środowiska i stopniowe podejmowanie decyzji, które zbliżają codzienność do biologii człowieka.
Rozwiązania, które powstały z naszych doświadczeń
Najczęstsze pytania o mój styl życia
Czy ten artykuł jest uniwersalnym protokołem dla każdego?
Nie. Opisuję własną drogę, doświadczenia i zmiany, które wprowadzałem stopniowo przez kilka lat. Każdy ma inną historię, stan zdrowia, środowisko oraz możliwości. Nie trzeba kopiować wszystkich moich decyzji. Warto zacząć od jednej prostej zmiany i obserwować reakcje własnego organizmu.
Co było pierwszym impulsem do mojej zmiany?
Pierwszym impulsem był czas spędzony na zewnątrz podczas okresu, gdy zamknięto szkoły i większość dnia przebywałem w mieszkaniu. Balkon, wyjazdy nad rzekę, ruch, słońce i chłodna woda pokazały mi, jak duży wpływ może mieć powrót do naturalnego środowiska.
Jak zacząłem praktykować grounding?
Zacząłem bardzo prosto. Podczas spacerów po trawie zdejmowałem buty i chodziłem boso. Nie stosowałem żadnego skomplikowanego protokołu. Stopniowo stało się to regularnym nawykiem, dzięki któremu zacząłem lepiej odczuwać stopy, sposób chodzenia i kontakt z podłożem.
Dlaczego przeszedłem na buty barefoot?
Klasyczne obuwie z grubą podeszwą nie pozwalało mi poruszać się w taki sposób, jakiego uczyłem się podczas chodzenia boso. Po przejściu na barefoot moje stopy i mięśnie zaczęły pracować intensywniej. Adaptacja wymagała czasu, ale podczas codziennego ruchu zacząłem czuć się lepiej.
Czy uziemione buty zastępują chodzenie boso?
Nie. Gdy warunki na to pozwalają, nadal wybieram bezpośrednie chodzenie boso. Uziemione buty są praktyczną alternatywą na sytuacje, w których nie można bezpiecznie zdjąć obuwia. Przewodzący efekt zależy również od rodzaju podłoża i kontaktu podeszwy z jego powierzchnią.
Jakie zmiany najbardziej pomogły mi wieczorem?
Największą różnicę zauważyłem po ograniczeniu ekranów i jasnego białego światła przed snem. Zacząłem spać w ciemności, używać czerwonego oświetlenia i wieczorem nosić okulary blokujące światło niebieskie. Było to moje osobiste doświadczenie, dlatego nie oznacza identycznego efektu u każdego.
Czy czerwony panel zastępuje poranne słońce?
Nie. Naturalne światło słoneczne dostarcza pełnego i dynamicznie zmieniającego się spektrum, którego panel nie odtwarza. Z panelu korzystałem jako dodatkowego narzędzia w ciemne poranki, gdy pracowałem przed wschodem słońca. Gdy tylko było to możliwe, nadal wychodziłem na zewnątrz.
Źródła i materiały uzupełniające
- Hollander K et al. Long-Term Effects of Habitual Barefoot Running and Walking: A Systematic Review. Medicine and Science in Sports and Exercise. 2017. PubMed PMID 27801744.
- Lieberman DE et al. Foot strike patterns and collision forces in habitually barefoot versus shod runners. Nature. 2010. PubMed PMID 20111000.
- Futrell EE et al. The effects of intrinsic foot muscle strengthening on functional outcomes: a systematic review and meta-analysis. Sports Health. 2022. PubMed PMID 34716700.
- Menigoz W et al. Integrative and lifestyle medicine strategies should include earthing. Explore. 2020. PubMed PMID 31831261.
- Ghaly M, Teplitz D. The biologic effects of grounding the human body during sleep as measured by cortisol levels and subjective reporting of sleep, pain and stress. Journal of Alternative and Complementary Medicine. 2004. PubMed PMID 15650465.

.jpg)