Przedsprzedaż Maxi UVB 2026 25% TANIEJ TUTAJ
Wysyłka na terenie całej EU (powyżej 380 PLN gratis)
Łuszczyca dotyka ponad 125 milionów ludzi na świecie, a konwencjonalne leczenie często wiąże się z działaniami niepożądanymi. Naukowcy badają więc nieinwazyjne możliwości, wśród których wyróżnia się fotobiomodulacja czerwonym i podczerwonym światłem. Co mówią na ten temat badania i czy to podejście ma realny potencjał łagodzenia zapalnych chorób skóry?
Łuszczyca to przewlekła choroba autoimmunologiczna skóry, w której komórki skóry odnawiają się 5 do 10 razy szybciej niż w normalnych warunkach. Efektem są czerwone, łuszczące się blaszki, którym towarzyszy świąd i stan zapalny. Choroba dotyka około 2 do 3% światowej populacji, a jak dotąd nie istnieje definitywne wyleczenie.
Główny problem tkwi w dysregulacji układu odpornościowego. W łuszczycy limfocyty T błędnie atakują własne komórki skóry (keratynocyty), co uruchamia kaskadę cytokin zapalnych, przede wszystkim TNF-α, IL-17 i IL-23. Ten cykl zapalny prowadzi do nadmiernego zgrubienia naskórka i powstawania typowych blaszek.
Konwencjonalne leczenie obejmuje miejscowe kortykosteroidy, systemowe leki immunosupresyjne i leczenie biologiczne. Wiele z tych metod wiąże się jednak z działaniami niepożądanymi przy długotrwałym stosowaniu, od ścieńczenia skóry po zwiększone ryzyko infekcji. Właśnie dlatego naukowcy intensywnie poszukują nieinwazyjnych alternatyw, wśród których coraz szerzej badana jest fotobiomodulacja (PBM).
Fotobiomodulacja to nieinwazyjna terapia, w której czerwone światło (630 do 700 nm) i bliskie podczerwone światło (760 do 940 nm) przenikają do skóry i stymulują procesy komórkowe bez jakiegokolwiek uszkodzenia termicznego. Działanie odbywa się bezpośrednio na poziomie mitochondriów, gdzie światło aktywuje enzym cytochrom c oksydazę (CCO).
Mechanizm jest stosunkowo dobrze opisany. Kiedy fotony czerwonego lub podczerwonego światła docierają do mitochondriów, uwalniają tlenek azotu (NO) z cytochromu c oksydazy. To przywraca prawidłowy przepływ elektronów w łańcuchu oddechowym i zwiększa produkcję ATP, czyli energii komórkowej. Więcej o tym, jak mitochondria wytwarzają energię, przeczytasz na naszym blogu.
Dla komórek skóry oznacza to kilka istotnych rzeczy. Podwyższony poziom ATP poprawia zdolność regeneracyjną keratynocytów. Uwolnienie tlenku azotu poprawia mikrokrążenie w skórze. A co jest przy łuszczycy kluczowe, fotobiomodulacja moduluje odpowiedź zapalną poprzez obniżenie produkcji cytokin prozapalnych. [R]
Badania naukowe nad fotobiomodulacją przy łuszczycy są wciąż we wczesnej fazie, ale dotychczasowe wyniki są obiecujące. Kilka badań opublikowanych w recenzowanych czasopismach wskazuje, że czerwone i podczerwone światło potrafi łagodzić objawy zapalne i zmniejszać grubość blaszek łuszczycowych.
Jedno z najczęściej cytowanych badań w tej dziedzinie pochodzi od dermatolog Glynis Ablon z Ablon Skin Institute w Los Angeles. W badaniu z 2010 roku analizowała skuteczność kombinacji czerwonego światła 633 nm i bliskiego podczerwonego światła 830 nm u pacjentów z oporną łuszczycą plackowatą. Pacjenci przechodzili dwie sesje tygodniowo przez 4 do 5 tygodni. Wyniki wykazały klinicznie istotną poprawę w redukcji blaszek, a terapia była dobrze tolerowana i bez działań niepożądanych. [R]
Obszerny przegląd kliniczny opublikowany przez Ping Zhang i współpracowników z Harvard Medical School w 2017 roku systematycznie ocenił różne formy fototerapii przy łuszczycy. Autorzy stwierdzili, że czerwone światło (620 do 770 nm) przenika do skóry na głębokość do 6 mm i że cytochrom c oksydaza (CCO) wykazuje silną absorpcję światła przy długościach fal 670 nm i 830 nm. Przegląd określił niskopoziomową terapię światłem (LLLT) jako obiecującą metodę uzupełniającą przy łuszczycy. [R]
Kolejną ważną pracę opublikowała Pinar Avci z Wellman Center for Photomedicine przy Massachusetts General Hospital wspólnie z Michaelem R. Hamblinem z Harvard Medical School. W tym przeglądzie z 2013 roku, cytowanym ponad 1400 razy, autorzy potwierdzili potencjał LLLT przy zapalnych chorobach skóry, w tym łuszczycy. Podkreślili, że kombinacja 830 nm i 630 nm światła LED wykazała obiecujące wyniki w zmniejszaniu blaszek łuszczycowych. [R]
Najnowsze badanie z 2025 roku, opublikowane w czasopiśmie Scientific Reports (Nature), analizowało wpływ czerwonego światła LED na zgrubienie naskórka, co jest jednym z głównych objawów łuszczycy. Wyniki wykazały, że czerwone światło LED łagodzi zgrubienie naskórka i zmniejsza odpowiedź zapalną w keratynocytach. [R]
Według dostępnych badań przy łuszczycy najskuteczniejsze są długości fal w zakresie 630 do 670 nm (czerwone światło) i 810 do 850 nm (bliskie podczerwone światło). Zakresy te odpowiadają pikom absorpcji cytochromu c oksydazy (CCO), enzymu odpowiedzialnego za komórkowy metabolizm energetyczny.
Badanie przeglądowe Al Balah et al. (2025) o immunomodulacyjnym działaniu fotobiomodulacji konkretnie dla łuszczycy zaleca długości fal 630 do 670 nm i 810 do 850 nm z gęstością mocy 30 do 90 mW/cm² i czasem aplikacji 10 do 15 minut, przy czym terapia powinna odbywać się 3 do 4 razy w tygodniu. Autorzy podają, że taki protokół normalizował proliferację keratynocytów i zmniejszał produkcję cytokin prozapalnych. [R]
W badaniu Ablon (2010) zastosowano długości fal 633 nm i 830 nm. W przeglądzie Zhang et al. (2017) autorzy podkreślają, że cytochrom c oksydaza absorbuje światło najsilniej przy 670 nm, co jest dokładnie jedną z długości fal urządzeń Mitochondriak®.
Panel LED Mitochondriak® Maxi zawiera aż 7 długości fal: 630, 670, 760, 810, 830, 850 i 940 nm. Dzięki temu obejmuje całe spektrum, które badania zidentyfikowały jako istotne przy zapalnych chorobach skóry, od powierzchniowego czerwonego światła przez 760 nm celowanego w cytochrom c oksydazę aż po głęboko przenikające podczerwone długości fal.
Czerwone i podczerwone światło zmniejsza stan zapalny w skórze za pośrednictwem kilku wzajemnie powiązanych mechanizmów. Kluczowe to modulacja cytokin, wsparcie mikrokrążenia i normalizacja proliferacji komórkowej, co jest przy łuszczycy szczególnie istotne.
Michael R. Hamblin z Harvard Medical School, jeden z najczęściej cytowanych naukowców w dziedzinie fotobiomodulacji, w swoim przeglądzie z 2017 roku opisał trzy główne mechanizmy przeciwzapalne PBM:
Przy łuszczycy istotne jest ponadto działanie na keratynocyty. Badanie Zhu et al. (2025) wykazało, że czerwone światło LED normalizuje proliferację keratynocytów i łagodzi zgrubienie naskórka. To bezpośrednio adresuje jeden z głównych patologicznych objawów łuszczycy, jakim jest nadmierne dzielenie się komórek skóry.
Tlenek azotu uwolniony podczas fotobiomodulacji dodatkowo poprawia miejscowe ukrwienie. Lepsze mikrokrążenie dostarcza do zajętych obszarów więcej tlenu i składników odżywczych, co przyspiesza gojenie. O mechanizmach działania fotobiomodulacji na poziomie mitochondrialnym pisaliśmy w osobnym artykule.
Tak, terapia czerwonym i podczerwonym światłem jest według dostępnej literatury uznawana za bezpieczną metodę z minimalnymi działaniami niepożądanymi. W odróżnieniu od fototerapii UV (UVB, PUVA) nie zawiera promieniowania ultrafioletowego, a zatem nie zwiększa ryzyka uszkodzenia DNA ani przedwczesnego starzenia się skóry.
W badaniu Ablon (2010) u żadnego z uczestników nie odnotowano działań niepożądanych. Przegląd Avci et al. (2013) podobnie stwierdził, że LLLT przy zachowaniu prawidłowych parametrów (długość fali, dawka, czas ekspozycji) ma doskonały profil bezpieczeństwa. [R]
Warto podkreślić, że fotobiomodulacja nie zastępuje leczenia dermatologicznego. Pacjenci z łuszczycą powinni wszelkie podejścia uzupełniające konsultować ze swoim lekarzem. PBM jawi się jako obiecująca metoda uzupełniająca, a nie monoterapia. Zrozumienie funkcjonowania mitochondriów może pomóc lepiej pojąć, dlaczego ta terapia działa na poziomie komórkowym.
Jeśli rozważasz terapię czerwonym światłem jako uzupełnienie leczenia problemów skórnych, kluczowe są odpowiednie parametry urządzenia, regularność i realistyczne oczekiwania. Badania wskazują, że wyniki przychodzą stopniowo i wymagają konsekwencji.
Na podstawie cytowanych badań można podsumować kilka zaleceń:
Przy wyborze urządzenia istotna jest gęstość mocy (irradiancja). Badania wykorzystywały urządzenia o gęstości mocy 30 do 90 mW/cm². Zbyt niska moc może nie osiągnąć progu terapeutycznego, natomiast zbyt wysoka moc nie stanowi problemu przy panelach LED w codziennej praktyce, ponieważ nie wytwarzają ciepła uszkadzającego tkankę.
Zaletą paneli LED w porównaniu z urządzeniami laserowymi jest ich zdolność do pokrycia większej powierzchni skóry jednocześnie. To przy łuszczycy, gdzie blaszki mogą być rozsiane po całym ciele, stanowi praktyczną przewagę. Podejście biohackingowe do zdrowia skóry może obejmować oprócz terapii światłem również optymalizację rytmu dobowego i odpowiednią dawkę porannego światła słonecznego.
Badania nad fotobiomodulacją i łuszczycą pracowały z długościami fal od 630 do 850 nm. Panel LED Mitochondriak® Maxi zawiera 7 długości fal (630, 670, 760, 810, 830, 850 i 940 nm) i obejmuje całe spektrum terapeutyczne w jednym urządzeniu. Do lokalnej aplikacji na mniejsze obszary nadaje się Panel LED Mitochondriak® Office lub LED czerwona i podczerwona żarówka Mitochondriak®.
Nie, czerwone światło łuszczycy nie wyleczy. Łuszczyca jest przewlekłą chorobą autoimmunologiczną, dla której jak dotąd nie istnieje definitywne wyleczenie. Fotobiomodulacja czerwonym i podczerwonym światłem według badań jawi się jako obiecująca metoda uzupełniająca, która może łagodzić objawy zapalne i zmniejszać grubość blaszek łuszczycowych. Zawsze skonsultuj ją z dermatologiem.
Fototerapia UV (UVB, PUVA) wykorzystuje promieniowanie ultrafioletowe, które bezpośrednio tłumi odpowiedź immunologiczną w skórze, ale może zwiększać ryzyko uszkodzenia DNA i przedwczesnego starzenia się skóry. Terapia czerwonym i podczerwonym światłem nie zawiera składowej UV, działa na poziomie mitochondriów i moduluje stan zapalny bez tych ryzyk. To dwa odmienne podejścia, które mogą się wzajemnie uzupełniać.
Według badania Ablon (2010) u pacjentów z oporną łuszczycą klinicznie istotna poprawa pojawiła się po 8 do 10 sesjach rozłożonych na 4 do 5 tygodni (2 sesje tygodniowo). Przegląd Al Balah et al. (2025) zaleca 3 do 4 sesje tygodniowo. Pierwszych wyników można więc oczekiwać mniej więcej po 4 do 6 tygodniach regularnej terapii.
Większość badań analizowała działanie fotobiomodulacji przy łuszczycy plackowatej, która jest najczęstszą postacią choroby. Dla innych typów (kropelkowa, odwrócona, krostkowa, erytrodermiczna) istnieje mniej danych. Profil bezpieczeństwa czerwonego i podczerwonego światła jest ogólnie bardzo dobry, jednak przy każdej postaci łuszczycy zalecamy konsultację z lekarzem prowadzącym.
Tak, według dostępnej literatury łączenie fotobiomodulacji z konwencjonalnym leczeniem jest uznawane za bezpieczne. Terapia światłem nie wytwarza promieniowania UV i nie wchodzi w negatywne interakcje ze stosowanymi powszechnie lekami miejscowymi ani systemowymi. Mimo to wszelkie zmiany w protokole leczenia warto skonsultować ze swoim dermatologiem.